Armar-deweloper

budownictwo i nieruchomości

« Older Entries

W naszej kulturze nie istnieje coś takiego jak przyzwyczajenie do negocjowania ceny – nawet w tych wypadkach, kiedy jest to jak najbardziej możliwe. Nie jesteśmy nacją, która lubi się targować. Być może to lata uległości władzy doprowadziły do sytuacji, że w kontakcie z jakąkolwiek instytucją jesteśmy skłonni postawić się w pozycji strony, która nie ma nic do gadania. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie sprzedaży nieruchomości. Ustalona przez developera cena jest przecież w pewien sposób „fikcyjna”. Składa się na nią wiele czynników, których nie można do końca obiektywnie ocenić, podlegają ocenie subiektywnej. Dlatego też wielce wskazane jest „wykłócanie” się o jak najwłaściwszą z naszej perspektywy cenę. Polacy jednak nie decydują się na takie działania. Przyjmują taką cenę, jaka zostaje podana. Zakotwiczają się na jednej liczbie i analizują ją na zasadzie mogę, czy nie mogę zapłacić. Nic więcej. Ta sytuacja raczej szybko nie ulegnie zmianie, nie dopóki nie zmieni się podejście Polaków do tego tematu. Kto jak kto, ale developer na pewno nie będzie ludzi zachęcał do negocjacji.

Przyjęło się iż deweloperzy są oceniani poprzez pryzmat tego ile mieszkań oddali do użytku w danym roku. Ludzie szukający informacji na temat nieruchomości w ten sposób właśnie zwykli zbierać informacje na temat ludzi, od których będą chcieli kupić nowe mieszkanie. Jest to statystyka dość dziwna, aczkolwiek najłatwiejsza w przygotowaniu. Człowiek oglądający takie rankingi może łatwo wpaść na pomysł, iż duża liczba oddanych mieszkań wiąże się z solidnością i dużą siłą przerobową. W rzeczywistości warto jest zastanowić się nad innymi rzeczami – czy dany developer potrafi projektować mieszkania, które będą funkcjonalne. Zwykły człowiek nie musi się na tym znać, a jego opinia powstała nawet w oparciu o oglądanie poszczególnych mieszkań wcale nie musi być prawdziwa. Lepsza jest ta firma, która może i nie oddała zbyt wielu mieszkań, ale zapewniła ich najlepszą jakość, tak jeśli chodzi o wykonanie, jak i planowanie – przyjazność dla przyszłego mieszkańca, bez zbędnych udziwnień. Ważne, aby wygodnie się w takim mieszkaniu żyło, a nie jak szybko było zbudowane (i w jakiej ilości).

Większość ludzi decyduje się na remont mieszkania tuż po tym, jak się do niego wprowadza. To zrozumiałe, wziąwszy pod uwagę, że każdy raczej chciałby mieszkać w nieruchomości, która odzwierciedla jego charakter. Pozbycie się śladów poprzednich lokatorów również jest swego rodzaju motywacją. Jednak remont może być również dobrym wyjściem, jeśli decydujemy się nie na kupno nieruchomości, a na jej sprzedaż. Odświeżone mieszkanie lepiej się prezentuje, to oczywiste. Przyblakłe, albo zabrudzone ściany wprawdzie nie są niczym nadzwyczajnym, jednak nie ma się co łudzić iż potencjalni klienci nie pozostaną pod wpływem mankamentów. Czasami o kupnie mieszkania decyduje afektywna obserwacja, podświadoma. Z jednej strony człowiek wie, że wszystko jest w porządku. Z drugiej jednak atmosfera „zastarzenia” wpływa na racjonalny osąd, a w konsekwencji może doprowadzić nawet do niepodjęcia negocjacji mimo iż wszystko jest w jak najlepszym porządku, prócz oczywiście tych kilku brudów na ścianach, czy ułamanych kafelków w łazience.

Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ale Polska jest trzecim na świecie krajem jeśli chodzi o ilość psów. Zajmujemy miejsce tuż po Indiach i Chinach, przy czym rzecz jest o tyle zabawna, że wyżej wymienione kraje hodują te zwierzęta w celach żywieniowych. Z kotami jest podobnie. Polacy wprost szaleją za zwierzętami. O ile korzyści związane z posiadaniem pupila są dość oczywiste, o tyle pewne wady takiego rozwiązania bywają zazwyczaj przemilczane. Dla każdego, kto będzie decydować się na sprzedaż nieruchomości po tym jak mieszkało w niej zwierzę, wynik transakcji może nie być zbyt korzystny. Dzieje się tak dlatego, że zwierzęta zwykły mieszkania dewastować. Nie chodzi tu tylko o sprzęty, czy brudne ściany ze śladami łap. Zwierzęta nie zdają sobie sprawy z tego co ich wydzieliny fizjologiczne mogą robić z podłogami. Skutkiem posiadania kotów (zwłaszcza niekastrowanych) może więc być to, że cała nieruchomość będzie śmierdziała kocim moczem. A tego „zapachu” wcale nie jest łatwo się pozbyć.

Człowiek chcący dokonać zakupu nieruchomości może w bardzo prosty sposób paść ofiarą swojego niedbalstwa, roztrzepania, czy nawet euforii. Oczywiście w tym wypadku ważnym czynnikiem jest stres związany z takim przedsięwzięciem, a mnogość rozmaitych obowiązków przytłacza i zaciemnia osąd. Kiedy w końcu uda się wybrać odpowiednie mieszkanie, możemy chcieć zbyt szybko przystąpić do transakcji, zapominając o szeregu ważnych dla nas rzeczy. Kiedy nie dysponujemy odpowiednią ilością pieniędzy musimy zdecydować się na kredyt. Co jednak stałoby się w sytuacji, w której bank – jakimś cudem – odmówiłby nam kredytu, podczas gdy umowa nie zawierałaby klauzuli umożliwiającej wypisanie się z takiej sytuacji i anulowanie transakcji skutkujące brakiem konieczności kupienia danej nieruchomości. Zapomniwszy o jednym, tak mało znaczącym – zdawałoby się – paragrafie możemy wpędzić się w nie lada kłopoty finansowe, przy których karne odsetki zdają się być niewątpliwie najmniejszym problemem w danej sytuacji.

Ludzie, którzy decydują się na kupno nieruchomości po raz pierwszy w swoim życiu dość łatwo ulegają presji związanej z tym przedsięwzięciem. Łatwiej jest im wierzyć w dobre zamiary osób, z którymi mają do czynienia – odnoszą się do powierzchowności pośrednika, tego czy wygląda odpowiednio, czy jest kulturalny w obyciu, jak bardzo profesjonalnie się zachowuje. Nie bierzemy pod uwagę, iż może to być tylko fasada mająca na celu umożliwienie wyciągnięcia przez biuro pośrednictwa nieruchomości dodatkowych zysków. Zniechęceni, czy przytłoczeni obowiązkami związanymi z zakupem nieruchomości możemy ulec pokusie oddania w cudze ręce obowiązków należących do nas, jak choćby znalezienie notariusza. Jeśli pośrednik nieruchomości próbuje nam polecić jakiegoś „swojego” notariusza, musimy podejść do sprawy ostrożnie. Człowiek ten ma bowiem dbać o nasze interesy, a więc powinno być dla nas ważne, aby stał po naszej stronie. A i znalezienie go nie jest trudne, bowiem w Internecie istnieją listy notariuszy, z których można bezproblemowo skorzystać.

Kolejnym problemem związanym z dwoistością wszelkich akcji mających na celu przeniesienie własności z jednych rąk do drugich jest oczywiście dopilnowanie wszystkich prawnych zawiłości, o których laik nie musi mieć pojęcia. Człowiek w takiej sytuacji – jeśli chodzi o kupno nieruchomości – może być zagubiony. Ma wiele spraw na głowie – począwszy od analizy własnej sytuacji majątkowej, a skończywszy na konieczności dokładnego sprawdzania każdego mieszkania, które decyduje się obejrzeć. W tym galimatiasie nietrudno jest popełnić błąd i podpisać coś, co pośrednik nieruchomości próbuje nam wmusić z uśmiechem na ustach. Nie inaczej jest jeśli chodzi o umowę przedwstępną, gdzie w ferworze walki o nieruchomość łatwo jest zapomnieć o wszystkim, skutkiem czego – podpisawszy umowę, której nie czytaliśmy do końca – możemy wyjść na tym bardzo źle. Trzeba zadbać o wiele czynników naraz, a mając je wszystkie tylko na swojej głowie o błąd nietrudno. Błąd, który może w przyszłości skutkować poważnymi problemami.

Dla człowieka, który nie zdążył jeszcze w swoim życiu spotkać się z formalną, niemal urzędową sytuacją, zakup mieszkania może stanowić pewien problem. Wszystko bowiem odbywa się niejako w dwóch płaszczyznach. Z jednej strony mamy typowy kontakt z drugim człowiekiem podpadający pod niemal przyjacielskie spotkanie – zwłaszcza jeśli lokatorzy chcący „pozbyć” się mieszkania wciąż w nim przesiadują. Możemy zostać poczęstowani herbatą, a nawet ciastkami. Nie inaczej zachowuje się osoba zajmująca się zawodowo sprzedażą mieszkań i pośrednictwem. Te osoby zazwyczaj mają nadprzeciętne zdolności interpersonalne, więc mogą łatwo wmanipulować człowieka w sielankowy nastrój towarzyszący zazwyczaj spotkaniom towarzyskim. Tym samym jednak trzeba pamiętać, iż nieruchomość należy dokładnie obejrzeć. Nie ma co ulegać czarowi osób, które zachwalają i ręczą słowem za stan rzeczy o które pytamy. Najlepiej jest samemu rozeznać się w sytuacji, nie wierzyć we wszystko co tacy ludzie mówią, mają w tym bowiem bezpośredni interes.

Ludzki język działa na bardzo nielogicznych zasadach. Mania tworzenia grup tam, gdzie owe grupy nie istnieją, tudzież nie mają znaczenia, jest bardzo powszechne nie tylko w języku polskim, ale w każdym innym, można by rzec. Ta nasza tendencja do zbytniej generalizacji wpływa na powstawanie potworków językowych. Takie choćby nieruchomości. Co oznacza ów termin? Pod jego skrzydłami zostało zebrane kilka pojęć, różnych od siebie w stopniu znaczącym. Co to znaczy, kiedy ktoś oznajmia – „chcę kupić nieruchomość”? może mu chodzić o mieszkanie, dom, o działkę, o zakład przemysłowy, czy nawet handlowy. Mamy określenia, precyzyjne, na każdą taką rzecz. Jeśli ktoś chce kupić dom, nie będzie oznajmiał znajomym – kupuję nieruchomość. Powie, iż kupuje dom. To pozwala uniknąć nieporozumień, zastosować bezpośredni komunikat. W tym wypadku hasło zbiorcze jest absolutnie niepotrzebne, wymuszone jakąś dziwaczną wygodą sądowniczo prawną, która również niczego tak naprawdę nie ułatwia, a już na pewno nie jest potrzebna zwykłemu obywatelowi.

Mieszkania są bardzo drogie, to niestety prawda o której wszyscy wiedzą. W małych miasteczkach, gdzie pensja obywateli zbliża się niebezpiecznie do granicy, poniżej której nie ma za co żyć, mieszkania oczywiście są tańsze niż w dużych aglomeracjach, jednak nie ma się co oszukiwać – wciąż nie istnieje możliwość, aby człowiek po prostu sobie to mieszkanie kupił. Za wysokimi cenami nieruchomości idą kolejne problemy społeczne, takie jak niemożność założenia rodziny, poczucie niepokoju, stres, który potrafi być niszczący dla zdrowia zarówno psychicznego jak i fizycznego. Młodzi ludzie nie mają szans na wyprowadzenie się z domu. W większych miastach, gdzie pensje są wyższe, osoby takie muszą zadłużać się na długie lata. W małych miejscowościach nawet to nie wchodzi w grę, ludzie bowiem nie mają żadnych nadprogramowych pieniędzy – wszystko idzie, jak to się mówi, na życie. Dlatego też jeśli komuś nie pomogą rodzice, nie ma szans aby ludzie ci dostali mieszkanie w jakikolwiek sposób uzależniony od ich działań.

« Older Entries